Domowy chleb to najwspanialszy wypiek na świecie. Ten zapach, smak, chrupiąca skórka… No chyba nie można wyobrazić sobie czegoś smaczniejszego Tym razem mój sprawdzony przepis na chleb wzbogaciłam dodatkiem suszonych owoców.
Suszona miechunka to moje odkrycie! Dzięki firmie Helio miałam okazję jej spróbować. Oczywiście jak zawsze w przypadku tej firmy owoce są najwyższej jakości, wyglądają jak małe złote kryształki i cudownie pachną. Owoce te zawierają bardzo dużo witamin i składników mineralnych. Jako, że w smaku jest słodko-kwaśna świetnie komponuje się z żurawiną.
Chleb z suszoną miechunką i żurawiną
Składniki:
- około 500 g mąki chlebowej pszennej (typ 750)
- szklanka wody niechlorowanej (250 ml)
- 1 łyżeczka soli
- 1,5 – 2 łyżki dobrej jakości miodu
- 2 łyżki oleju
- 15 g świeżych drożdży
- 60 g suszonej miechunki (u mnie Helio)
- 100 g suszonej żurawiny (u mnie Helio)
Zaczyn:
- 30 g świeżych drożdży
- 1 łyżka cukru
- 1 szklanka wody niechlorowanej
- 3/4 szklanki mąki żytniej
- 3/4 szklanki mąki razowej
Dodatkowo:
- mąka chlebowa pszenna do podsypania
Drożdże zasypujemy cukrem i dokładnie rozcieramy, aż się rozpuszczą. Wlewamy je do miski, dodajemy obie mąki na zaczyn i szklankę wody. Dokładnie mieszamy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na co najmniej pół godziny. Zaczyn ma co najmniej podwoić swoją objętość.
Do miski wsypujemy większą część mąki pszennej. Nie dodajemy jej całej od razu bo w czasie wyrabiania zobaczymy ile tak naprawdę „zabierze” nam ciasto. Dodajemy żurawinę, pokrojoną miechunkę, miód, sól, wodę, pokruszone drożdże i cały zaczyn. Wyrabiamy ciasto, najlepiej za pomocą miksera przez około 10 minut, w razie potrzeby dosypujemy resztę mąki. Ciasto ma być elastyczne, zwarte (takie żeby można było uformować z niego okrągły bochenek) i błyszczące. Następnie przekładamy je na obsypany mąką blat i wyrabiamy 2-3 minuty. Wyrobione ciasto przekładamy do obsypanej mąką dużej miski, górę obsypujemy mąką, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość (jeśli po naciśnięciu ciasta palcem wgłębienie szybko wraca do normy, to znak, że ciasto wyrosło już wystarczająco, u mnie zajęło to ponad godzinę).
W tym czasie co najmniej dwa razy wyciągamy ciasto z miski i dokładnie zagniatamy, żeby pozbyć się powierza. Im dokładniej to zrobimy tym mniej dziur będzie w upieczonym chlebie.
Wyrośnięte ciasto przekładamy na blat, zagniatamy kolejny raz aby pozbyć się powietrza i na desce, wyłożonej papierem do pieczenia, formujemy podłużny bochenek, który nacinamy ukośnie w kilku miejscach. Przykrywamy go ściereczką i pozostawiamy do ostatniego wyrośnięcia (na około 30 minut). W tym czasie nagrzewamy piekarnik ze zwykłą blachą do pieczenia w środku (lub jeśli posiadamy to z kamieniem) do 240°C. Na dnie piekarnika umieszczamy naczynie z wodą, dzięki któremu wytwarzać się będzie wilgoć.
Chleb wkładamy do dobrze rozgrzanego piekarnika. Na rozgrzaną blachę (kamień) ostrożnie i delikatnie zsuwamy wraz z papierem do pieczenia chleb. Pieczemy 15 minut, po czym obniżamy temperaturę do 220°C i pieczemy jeszcze około 40 minut. Aby sprawdzić czy nasz chleb jest dobrze upieczony należy go odwrócić i postukać od spodu, jeśli wydaje głuchy dźwięk to znaczy, że jest już gotowy.
Upieczony chleb najlepiej spryskać wodą i studzić na kratce.
Smacznego
Smakowicie wygląda ten chlebek, musi być pyszny.
I był
został cały zjedzony w jeden dzień 