Makowe ciasto z kremem czekoladowym

Co roku w święta punktem obowiązkowy są świąteczne wypieki. Nie wyobrażam sobie ich bez makowca! W tym roku postawiłam na połączenie, które zawsze smakuje wybornie – mak, czekolada i kajmak. Makowe ciasto z kremem czekoladowym to kwintesencja świąt 😀 Uwielbiam to ciasto, i ten krem, i polewę z kajmaku… Mogłabym go jeść bez końca XD

Makowe ciasto z kremem czekoladowym

Makowe ciasto z kremem czekoladowym

Składniki:

Ciasto:

  • 250 g maku
  • 250 ml mleka
  • około 250 ml wody
  • 240 g cukru
  • 10 jajek
  • 230 g cukru pudru
  • 80 g mąki

Krem:

  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 500 ml śmietany kremówki 36% (dobrze schłodzonej)
  • 1 utrwalacz do śmietany

Polewa:

  • puszka masy kajmakowej (u mnie 510 g)
  • 50 g masła w temperaturze pokojowej

Wymiary formy 36 cm x 25 cm

Na początku zaparzamy mak. W garnku doprowadzamy do wrzenia mleko i wodę. Następnie wsypujemy mak (wody i mleka powinno być tyle żeby mak był przykryty w całości), mieszamy, przykrywamy i gotujemy na malutkim ogniu (tak aby płyn tylko delikatnie pyrkał) około 20-25 minut. Mak powinien wchłonąć część płynów i zrobić się gęstszy. Gotowy odcedzamy przez drobne sitko (lub przez gazę), następnie dwukrotnie go mielimy. Za drugim razem mielimy go razem z cukrem pudrem.

Następnie rozdzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy na sztywno. Dodajemy do nich cukier i znowu ubijamy. Później dodajemy żółtka i chwilę ubijamy do połączenia składników.

W drugiej misce do zmielonego maku dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy. Następnie do maku stopniowo dodajemy białka i delikatnie mieszamy. Później całość przelewamy do dwóch takich samych wyłożonych papierem do pieczenia form.

Ciasto wkładamy do dobrze nagrzanego piekarnika i pieczemy w 150°C (z termoobiegiem) do tzw suchego patyczka (około 40-45 minut). Gotowy pozostawiamy do wystudzenia. Wystudzone przecinamy na pół.

Kiedy nasz makowiec jest gotowy przygotowujemy krem i polewę. Czekoladę z jedną łyżką śmietany roztapiamy w kąpieli wodnej. Czekamy, aż przestygnie. Następnie ubijamy śmietanę pod koniec dodajemy utrwalacz i przestudzoną czekoladę. Krem delikatnie ubijamy do połączenia składników (uważajcie, żeby nie przebić śmietany). Tak przygotowanym kremem smarujemy ciasto i przygrywamy go drugą połową.

Na koniec ucieramy na gładko kajmak z masłem. Tak przygotowaną polewą smarujemy górę ciasta.

Całość pozostawiamy do stężenia.

Smacznego 😉

Makowe ciasto z kremem czekoladowym

Makowe ciasto z kremem czekoladowym

Polędwiczka w sosie borowikowym

Na większości blogów królują już świąteczne dania, ale ja postanowiłam postawić po raz ostatni w tym roku na jesienne smaki 🙂 Prawdę powiedziawszy polędwiczka w sosie borowikowym może być również pomysłem na przepyszne świąteczne dania XD A ja już od jakiegoś czasu miałam smaka na intensywny, grzybowy sos. Takie proste i aromatyczne danie. Jako bazy użyłam borowików i polędwicy wieprzowej. 

Ten sos to prawdziwa bomba smakowa. Jest intensywnie grzybowy i kremowy z lekko wyczuwalną nutą rozmarynu i whisky. Idealnym dodatkiem do niego będą kluski lub kopytka. 

Polędwiczka w sosie borowikowym

Polędwiczka w sosie borowikowym

Składniki:

  • polędwiczka wieprzowa
  • 150 – 200 g borowików (mogą być mrożone)
  • 2 łyżki oleju
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 2 ząbki czosnku
  • gałązka rozmarynu
  • 50 ml whisky
  • 250 ml wody/bulionu
  • 250 ml śmietanki 30%
  • pęczek natki pietruszki
  • pieprz 
  • sól

Najpierw zajmujemy się mięsem. Polędwiczkę oczyszczamy z błon i kroimy w plasterki. Następnie każdy z nich poruszamy solą i pieprzem. Rozgrzewamy patelnię z dwoma łyżkami oleju i obsmażamy mięso z obu stron na ładny brązowy kolor. Później do mięsa dodajemy masło, rozmaryn, posiekany drobno czosnek i pokrojone w duże kawałki borowiki. Smażymy 2 minuty, co jakiś czas mieszając i całość zalewamy whisky. Gotujemy, aż większość płynu odparuje.

Następnie dodajemy wodę/bulion oraz sos sojowy i dusimy na małym ogniu przez 15 minut.

Na koniec dodajemy śmietanę i gotujemy sos, aż płyn odparuje i uzyskamy pożądaną gęstość (u mnie około 5 minut na dużym ogniu). Dodajemy drobno posiekaną natkę i ewentualnie doprawiamy do smaku. 

Podajemy z kluskami lub kopytkam.

Smacznego 😉

Polędwiczka w sosie borowikowym

Polędwiczka w sosie borowikowym

Polędwiczka w sosie borowikowym

Klasyczna szarlotka

Klasyczna szarlotka – jedno z najpopularnieszych ciast (jedno z moich ulubionych zaraz obok sernika i murzynka XD ). Ten przepis jest bardzo prosty i klasyczny. Piekę ją odkąd pamiętam zawsze smakuje wybornie! Kluczem do pysznej szarlotki są oczywiście jabłka – najlepiej wybrać te lekko kwaśne lub kwaśne, które nie puszczają dużo soku. Niestety nie podzielę się z Wami nazwą moich ulubionych jabłek, których zazwyczaj używam ponieważ są to owoce z sadu moich rodziców, a jabłoń ma już swoje lata i nikt nie pamięta jej gatunku 😉

W tej szarlotce znajdziecie idealnie kruche ciasto i wyczuwalne kawałki jabłek (nie trzeba ich ścierać, ani gotować na marmoladą 😉 )

Klasyczna szarlotka

Klasyczna szarlotka

Składniki:

  • 320 g mąki pszennej
  • 70 g cukru pudru
  • 16 g cukru wanilinowego (jedno opakowanie)
  • 2 żółtka
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 200 g zimnego masła
  • 1 kg jabłek (lekko kwaśnych lub kwaśnych)
  • łyżka cukru
  • pół łyżeczki cynamonu (można pominąć)

Dodatkowo:

  • cukier puder do posypania

Wymiary formy 24 cm x 24 cm.

Rozpoczynamy od przesiania mąki. Następnie dodajemy cukier puder, cukier wanilinowy, proszek do pieczenia, żółtka i pokrojona na mniejsze kawałki masło. Z podanych składników zagniatamy ciasto. Początkowo będzie ono dość sypkie, ale pod wpływem wyrabiania i ciepła rąk ciasto zacznie być jednolite. Jeśli z jakiś przyczyn Wasze cisto nie chce się „zagnieść” w jednolitą kulkę dodajcie łyżkę kwaśnej śmietany 18%.

Zagniecione ciasto owijamy folią spożywcza (lub woreczkiem) i wkładamy na pół godziny do lodówki.

Jabłka obieramy, dzielimy na ćwiartki i usuwamy gniazda nasienne. Następnie kroimy je w plasterki. 

Formę wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto dzielimy na pół – jedną z połówek wkładamy spowrotem do lodówki, a drugą wyklejamy dno formy. Ciasto nakłuwamy widelcem (żeby nie podniosło się w czasie podpiekania) – jeśli zostały Wam białka z jajek możecie lekko posmarować nimi ciasto. Następnie wstawiamy je do nagrzanego do 160°C (z termoobiegiem) piekarnika i podpiekamy przez 10 minut.

Po tym czasie wyciągamy ciasto z piekarnika i układamy na nim plasterki jabłek. Najpierw połowę jabłek, którą posypujemy cukrem i cynamonem, później drugą część, którą również posypujemy cukrem i cynamonem.

Z lodówki wyciągamy drugą połowę ciasta. Z ciast rwiemy małe kawałki i układamy je na górze szarlotki.

Całość wkładamy do piekarnika i pieczemy w 160°C (z termoobiegiem) 60 minut, aż ciasto ładnie się zezłości.

Gotową wyciągamy i studzimy. Dopiero kiedy przestygnie posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego 😉

Klasyczna szarlotka

Klasyczna szarlotka

Rolowane bułeczki ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

Eh, ostatnio wzięło mnie coś na wypiekanie domowego pieczywa XD Oprócz chleba i klasycznych bułeczek przygotowałam też kilka bułeczek w wersji nadziewanej. Są idealnym rozwiązaniem na śniadanie do pracy. Wystarczy je zapakować 🙂 Dzięki temu możemy pospać proszę dłużej, co przy jesiennej pogodzie każda minuta jest na wagę złota XD Dziś przepis na rolowane bułeczki ze szpinakiem i suszonymi pomidorami. 

Zapraszam Was również do sprawdzenia innych przepisów na nadziewane bułeczki i chlebki: zakręcone bułeczki z pesto, chlebek z oliwkami i serem feta, nadziewany chlebek drożdżowy, czy nadziewany włoski chlebek na ricottcie.

Rolowane bułeczki ze szpinakiem i suszonymi pomidorami
Rolowane bułeczki ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

Składniki:

Ciasto:

  • 250 ml ciepłego mleka
  • 25 g świeżych drożdży
  • 3 szklanki mąki tortowej
  • 1 jajko
  • 2 łyżki miękkiego masła
  • 1 łyżka cukru
  • sól

Nadzienie:

  • 400 g świeżego szpinaku
  • słoik pomidorów suszonych
  • 200 g sera żółtego
  • oliwa z oliwek
  • pieprz
  • sól

Drożdże zasypujemy cukrem i rozcieramy je do rozpuszczenia. Dodajemy do nich 4 łyżki mleka, mieszamy i pozostawiamy na około 10 minut, aby zaczęły pracować.

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy, sól, jajko, masło, rozpuszczone drożdże i resztę mleka. Zagniatamy ciasto. wyrabiamy je, aż będzie gładkie i elastyczne. Przekładamy je do miski i przykrywamy ściereczką. Pozostawiamy je w ciepłym miejscu na około godzinę, aby podwoiło swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiamy i dzielimy na dwie połowy. Każdą z nich dość cienko rozwałkowujemy na prostokątny kształt. Ciasto smarujemy odrobiną oliwy z oliwek. Na 3/4 powierzchni układamy świeże listki szpinaku i posypujemy startym na dużych oczkach serem. Przy krawędzi układamy pokrojone w kostkę suszone pomidory. Ciasto ściśle zwijamy w rulon i kroimy go na 5-6 cm kawałki. Układamy je w odstępach na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia, przykrywamy i odstawiamy na około 20 minut, aby po raz drugi wyrosły. Przed pieczeniem smarujemy każdą z bułeczek oliwą z oliwek.

Pieczemy w 180°C przez około 20-25 minut, aż się zarumienią.

Smacznego 😉

Rolowane bułeczki ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

Rolowane bułeczki ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

Tarta z pomidorami i fetą

Kocham lato międzyinnymi za POMIDORY! Im bardziej kolorowe tym lepiej. W tym roku u mamy w ogródku był nawet fioletowy okaz XD Te kolory zainspirowały mnie do przygotowania tarty. Tarta z pomidorami i fetą jest świetnym dodatkiem do obiadu, a to co zostanie można ze smakiem zjeść na kolację lub na śniadanie. Połączenie fety i pomidorów to zawsze udany duet, a dodatek ziół dodatkowo podkręca smak 😉

Tarta z pomidorami i fetą

Tarta z pomidorami i fetą

Składniki:

Na ciasto:

  • 250 g mąki pszennej
  • 125 g masła
  • 1 jajko
  • sól

Dodatkowo:

  • 2 czerwone pomidory malinowe
  • 1 żółty pomidor
  • 1 czarny pomidor
  • 4 ząbki czosnku
  • garść czarnych oliwek
  • 150 g sera feta
  • 2 gałązki świeżego tymianu
  • 3-4 łyżki dobrej jakości oliwy z oliwek
  • gruboziarnista sól
  • świeżo mielony pieprz
  • świeża bazylia

Rozpoczynamy od przygotowania ciasta. Mąkę przesiewamy. Dodajemy jajko, sól i pokrojone na mniejsze kawałki masło. Zagniatamy jednolite ciasto, zawijamy w folie i następnie wkładamy je do lodówki na około 15-20 minut.

Po tym czasie ciasto wałkujemy na okrągły placek (większy od naszej formy na tartę, żeby móc wykleić nim również ranty). Najłatwiej to zrobić wkładając ciasto pomiędzy dwa arkusze papieru do pieczenia i dopiero wtedy wałkować, dzięki temu ciasto nie klei się do wałka i blatu 🙂

Rozwałkowane ciasto wkładamy do formy na tartę, nakiwamy widelcem spód w kilku miejscach, żeby ciasto nie wyrosło do góry, później smarujemy oliwą z oliwek i stawiamy na 10 minut do piekarnika nagrzanego do do 160°C z termoobiegiem.

W tym czasie kroimy pomidory w plasterki, a czosnek drobno siekamy. Następnie kroimy ser w kostkę.

Podpieczone ciasto wyciągamy z piekarnika. Układamy na nim pomidory na przemian kolorami. Całość posypujemy oliwkami, serem, listkami tymianu oraz skrapiamy oliwą. 

Tartę wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 50 minut w 160°C z termoobiegiem.

Upieczoną posypujemy solą, świeżo mielonym pieprzem i dekorujemy bazylią. 

Smacznego 😉

Tarta z pomidorami i fetą

Smerfetka

To ciasto jest w moim ulubionym kolorze 😀 Już dawno miałam ochotę go upiec. Smerfetka w oryginalnej wersji ma zatopione kawałki galaretki w niebieskiej masie, ja natomiast zatopiłam w nim słomki ptysiowe od firmy Brześć. Ciasto wygląda pięknie i smakuje wybornie. Jeśli chcecie zaskoczyć swoich gości ciastem Smerfetka będzie to tego idealna!

Smerfetka

Smerfetka

Składniki:

Biszkopt:

  • 7 jajek
  • 7 łyżek cukru
  • opakowanie cukru wanilinowego
  • 7 łyżek mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (można pominąć)

Dodatkowo:

  • 4 niebieskie galaretki
  • 750 ml śmietany kremówki 30% lub 36% (dobrze schłodzonej)
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 utrwalacz do śmietany
  • około 250-300 g borówek
  • opakowanie 125 g słomek ptysiowych (u mnie firmy Brześć)

Wymiary formy 24 cm x 35 cm

Przygotowania rozpoczynamy od biszkoptu. Na początku rozdzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy na sztywną pianę. Do ubitych białek dodajemy łyżka po łyżce cukier i cukier wanilinowy, cały czas ubijając. Następnie do jednolitej piany z cukrem dodajemy po jednym żółtku, za każdym razem dobrze ubijając. Na samym końcu do dobrze wymieszanego ciasta przesiewamy przez sitko mąkę i proszek do pieczenia, mieszamy mikserem na najniższych obrotach nie za długo, tylko do momentu połączenia składników. Ciasto wylewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w 160° z termoobiegiem do tzw. suchego patyczka. Biszkopt powinien być gotowy po około 45 minutach, ale wszystko zależy od mocy piekarnika. Gotowy zostawiamy do wystudzenia. Zimny przecinamy na pół.

Następnie przygotowujemy niebieską piankę. 2 galaretki rozpuszczamy w 1,5 szklanki (375 ml)

gorącej wody i czekamy aż się wystudzi i zacznie lekko tężeć – w tym czasie kilka razy należy ją przemieszać. Następnie ubijamy na sztywno 500 ml śmietanki. Dodajemy do niej tężejącą galaretkę i dokładnie mieszamy. Połowę przygotowanej masy wykładamy na przecięty biszkopt, następnie układamy nasze słomki ptysiowe i przykrywamy je drugą połową masy. Na góry kładziemy biszkopt i lekko go dociskamy. Ciasto wkładamy do lodówki.

Pozostałe 250 ml śmietany ubijamy z utrwalaczem i cukrem pudrem. Śmietaną smarujemy górę biszkoptu i układamy na niej borówki.

Na koniec rozpuszczamy 2 galaretki w dwóch szklankach (500 ml) gorącej wody. Galaretkę pozostawiamy do wystudzenia i lekkiego stężenia. Kiedy zaczyna tężeć wylewamy ją na owoce, a ciasto wstawiamy do lodówki do całkowitego stężenia – najlepiej na całą noc.

Smacznego 😉

Smerfetka

Smerfetka

Smerfetka

Brześć

Sernik na zimno z truskawkową pianką 

Kiedyś nie przepadałam za sernikami na zimno – boże jak wtedy byłam głupia XD Teraz mogłabym je jadać bez przerwy. Dlatego dzisiaj mam dla Was pomysł na sernik na zimno z truskawkową pianką. Tym razem sernik przygotowałam na serkach homogenizowanych. Jako spód wykorzystała ciasteczka francuskie od firmy Brześć, od której kilka dni temu otrzymała paczkę z słodkościami. Te ciasteczka idealnie nadają się na spód do ciasta – są chrupiące (nawet po zalaniu masą serową), nie trzeba ich kruszyć bo mają wprost idealny kształt do wyłożenia formy i są bardzo smaczne. Jeśli jeszcze ich nie próbowaliście to zachęcam, a przy okazji wypróbujcie poniższy przepis na sernik. 

Sernik na zimno z truskawkową pianką 

Sernik na zimno z truskawkową pianką 

Składniki:

Sernik:

  • około 600 g serków homogenizowanych waniliowych (4 opakowania)
  • 250 ml śmietany kremówki 30% lub 36% (dobrze schłodzonej)
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki żelatyny

Truskawkowa pianka:

  • 500 ml śmietany kremówki 30% lub 36% (dobrze schłodzonej) 
  • 1 galaretka truskawkowa
  • 1 łyżka cukru pudru

Dodatkowo:

  • opakowanie 200 g ciastek francuskich z cukrem (u mnie z firmy Brześć)
  • gorzka czekolada do dekoracji

Wymiary formy 17 cm x 27 cm.

Rozpoczynamy od wyłożenia dna formy papierem do pieczeni i ciastkami francuskimi (jako spod możecie wykorzystać kruszone kruche ciasteczka z masłem lub podłużne biszkopty.)

Następnie zabieramy się za sernik. Żelatynę rozpuszczamy w niewielkiej ilości gorącej wody (około 1/3 szklanki), dokładnie mieszamy, aż się rozpuści i odstawiamy do wystudzenia. Później ubijamy szklankę śmietany kremówki wraz z cukrem pudrem na sztywno. Następnie dodajemy stopniowo serki homogenizowane cały czas mieszając. Do masy serowej dodajemy zimną żelatyną i całość dokładnie mieszamy.Gotową wykładamy na ciasto i chowamy do lodówki, żeby szybciej stężało.

Jak nasz sernik zacznie tężeć zabieramy się za truskawkową piankę. Galaretkę rozpuszczamy w szklance (250 ml) gorącej wody i pozostawiamy do wystudzenia. Później ubijamy na sztywno 500 ml śmietanki kremówki z cukrem pudrem i dodajemy zimną lekko tężejącą (ale jeszcze płynną) galaretkę. Całość dokładnie mieszamy. Następnie piankę kładziemy na stężałej masie sernikowej, ładnie wygładzamy i chowamy do lodówki do stężenia (najlepiej na całą noc).

Na koniec posypujemy startą gorzką czekoladą.

Smacznego 🙂

Sernik na zimno z truskawkową pianką 

Sernik na zimno z truskawkową pianką 

Brześć

Makaron z pomidorkami

Jak tam Kochani minął weekend? U nas była piękna pogoda, która aż prosiła o krótką wycieczką. W takie dni szkoda czasu na długie gotowanie 😉 Dlatego mam dla Was szybki przepis na makaron z pomidorkami. Szybki, prosty i lekki obiad idealny na letni posiłek. W dodatku właśnie teraz mamy dostęp do najsmaczniejszych pomidorków 😉

Makaron z pomidorkami

Makaron z pomidorkami

Składniki:

  • 250 g makaronu (np. fusilli, penne)
  • około 500 – 600 g pomidorków koktajlowych
  • 20 ml oliwy z oliwek
  • 3-4 ząbki czosnku
  • papryczka chili
  • porządna garść świeżej bazylii
  • sól
  • parmezan lub grana padano do podania

Rozpoczynamy od ugotowania makaronu w osolonej wodzie al dente.

W tym czasie zajmujemy się sosem. Pomidorki możemy sparzyć i obrać ze skórki lub zostawić skórkę i przekroić je tylko na połówkę (tak jak ja). Następnie na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Dorzucamy posiekaną drobno papryczkę chili i posiekany czosnek. Smażymy chwilę uważając, żeby nie przypalić czosnku. Później dodajemy pomidorki i zmniejszamy ognień. Doprawiamy solą i całość smażymy około 10 minut co jakiś czas mieszając. Pod koniec dodajemy posiekaną bazylię i ugotowany makaron. Mieszamy i smażymy jeszcze 3-4 minuty.

Podajemy posypane tartym serem i posiekaną bazylią.

Smacznego 😉

Makaron z pomidorkami

Makaron z pomidorkami

Sernik na zimno z owocami

Witajcie Kochani po krótkiej przerwie 🙂 Trochę mnie tu nie było i trochę się u mnie pozmieniało. Przerwa spowodowana była ślubem i wesele – a co za tym idzie sporą ilością rzeczy do ogarnięcia. Na szczęście wszystko się udało i wracam do Was wypoczęta, z nową energią i głową pełną pomysłów 😛 Po takiej przerwie oczywiście startujemy z przepisem na coś słodkiego – sernik na zimno z owocami. 

Przepis szybki, bardzo prosty w wykonaniu i co najważniejsze bez pieczenia! Dodatkowo można go modyfikować w zależności od tego jakie właśnie dostaniemy owoce. Za każdym razem jest genialnie pyszny i trochę inny. Jeśli mamy truskawki/borówki możemy wybrać poniższą wersję. Jeśli dostaniemy czereśnie wystarczy kupić galaretkę wiśniową i już mamy zupełnie inny sernik 😀 w zimie genialnie sprawdzają się brzoskwinie w syropie i galaretka brzoskwiniowa. 

Sernik na zimno z owocami

Sernik na zimno z owocami

Składniki:

  • 200 g ciastek maślanych
  • 50 g masła
  • 500 g zmielonego twarogu (ja użyłam sera w wiaderku)
  • 4 galaretki – u mnie truskawkowe
  • 250 ml śmietanki 30% lub 35%
  • 3 łyżki cukru pudru
  • sezonowe owoce – u mnie borówki

Średnica tortownicy 26 cm.

Rozpoczynamy od rozpuszczenia 2 galaretek w 500 ml gorącej wody. Pozostawiamy je do wystudzenia.

Następnie wykładamy dno tortownicy papierem do pieczenia. W blenderze rozdrabniamy ciasteczka i dodajemy do nich roztopione masło. Dokładnie mieszamy – w konsystencji powinny one przypominać wilgotny piasek 🙂 Tak przygotowanymi ciastkami wykładamy równo dno tortownicy.

Kiedy galaretki będą zimne rozpoczynamy przygotowania sernika. Do miski wlewamy śmietankę i ubijamy ją na sztywno pod koniec dodając cukier puder. Następnie dodajemy twaróg i wszystko dokładnie mieszamy. Do jednolitej masy sernikowej dolewamy zimną galaretkę, dokładnie mieszamy i przelewamy do tortownicy. Całość wkładamy do lodówki do stężenia. Pod koniec, kiedy sernik jeszcze nie jest do końca zastygnięty, układamy na nim owoce.

W czasie kiedy sernik jest w lodówce przygotowujemy galaretkę na górę sernika. Pozostałe 2 galaretki znowu rozpuszczamy w 500 ml gorącej wody, odstawiamy do wystudzenia i lekkiego stężenia.

Kiedy masa serowa całkowicie zastygnie, a nasza galaretka będzie już tężeć wylewamy ją delikatnie na owoce i całość odstawiamy na noc do lodówki.

Smacznego 😉

Sernik na zimno z owocami

Sernik na zimno z owocami

Wieczór panieński w La Zagara Specialita Italiane

Cześć Kochani! 😀

Dzisiejszy wpis będzie inny niż wszystkie do tej pory. 😉 Ale oczywiście będzie kręcił się wokół gotowania.

Coraz większymi krokami zbliża się jeden z moich najpiękniejszych dni w życiu. Już za trochę ponad dwa tygodnie biorę ślub ;D Organizacja ślubu i wesela zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych, ale okazało się, że zdecydowanie trudniej miała moja siostra (a zarazem świadkowa) 😀 Pomimo moich próśb i narzekań postanowiła postawić na swoim i zorganizować mi wieczór panieński. Nie było by w tym może i nic trudnego gdyby nie fakt, że bardzo nie lubię oklepanych wieczorów panieńskich, rajdu po klubach (tu na szczęście pomógł koronawirus i były pozamykane XD ) i innych typowych dla wieczorów panieńskich zabaw.

Na szczęście moja siostra i przyjaciółki wpadły na genialny pomysł. No bo co może najbardziej ucieszyć osobę wkręconą w gotowanie? Oczywiście atrakcja w postaci gotowania. I tak oto przyszedł im do głowy pomysł na warsztaty kulinarne, które już od jakiegoś czasu mi się marzyły.

Ba, i to nie byle jakie warsztaty kulinarne, a prawdziwe szkolenie z włoskiej pizzy neapolitańskiej. 

Sobotnim popołudniem udałyśmy się do podkrakowskich Węgrzc, gdzie mieści się La Zagara Specialita Italiane. Jest to genialny włoski sklep oferujący najwyższej jakości włoskie produkty. Mają również pyszny i chrupiący chleb, który jest tak dobry, że naprawdę uzależnia i później inne chleby już nie są takie dobre ;D . Dodatkowo w swojej ofercie proponują kilka włoskich dań z wykorzystaniem swoich produktów, m.in. panino, focaccia, makarony. Każda potrawa, którą tam jadłam była pyszna i przygotowana wprost idealnie. Natomiast niewątpliwie najpyszniejszym daniem jest pizza neapolitańska przygotowana przez Maestro Łukasza Harbię, która gości w menu tylko od czasu do czasu i trzeba się spieszyć, żeby jej spróbować. Kochani, nie okłamię Was mówiąc, że NIGDY nie jadłam czegoś równie pysznego!

Oprócz pysznego jedzenia na słowa uznania zasługuje również obsługa. Naprawdę rzadko spotyka się tak sympatycznych, pozytywnych i zakochanych w swojej pracy ludzi! Aż żal wychodzić 😀

Jeśli macie tylko okazję, koniecznie zaglądnijcie do La Zagara Specialita Italiane – gwarantuję Wam, że nie pożałujecie. 

Wracając do wieczoru panieńskiego, jak wspominałam warsztaty odbyły się właśnie w La Zagara Specialita Italiane pod okiem fenomenalnego Maestro Łukasza Hrabi.

Po zapoznaniu się z teorią, która uzmysłowiła mi, że nie wiem nic o pizzy, a to co wiem to tak naprawdę nic nie wiem XD mogłyśmy spróbować swoich sił w kuchni. Każda z nas przygotowała swoje ciasto, które później odstawiłyśmy do wyrośnięcia.

Czekałyśmy…

czekałyśmy… 

I czekałyśmy 2 godziny, aż urośnie żeby zrobić z niego mniejsze kuleczki, które następnie znowu musiały rosnąć od 8 do 12h!

Na szczęście! Łukasz przygotował kilka kulek ciast już wcześniej więc mogłyśmy dać upust naszym kulinarnym talentom.

Pod czujnym okiem Łukasza uczyłyśmy się formować pizzę – to tylko tak łatwo wygląda 😉 Na początku kształty wychodziły różne począwszy od kwadratu, przez elipsę, czy jajo, jednak koniec końców udało nam się stworzyć idealnie okrągłą pizzę. Coż to była za radość! 

Po nauce formowania pizzy przyszedł czas na jej spróbowanie! Łukasz przygotował kilka smakowitych pizz, które zniknęły w kilka sekund. Pizze były PRZEPYSZNE! Najlepszym tego dowodem był fakt, że przez cały kurs buzie się nam nie zamykały, a jak tylko spróbowałyśmy pizzy wszystkie zamilkłyśmy 😀

Na koniec dowiedziałyśmy się jakie dodatki powinny się znaleźć na pizzy. Przygotowałam od początku do końca dwie smakowite pizze, które później upiekliśmy. Gotowe zapakowałam do domu, żeby pochwalić się narzeczonemu XD

Na zakończenie chciałam jeszcze raz podziękować mojej siostrze Wiktorii i dziewczynom: Kamili, Adze, Karinie i Magdzie za wspólnie spędzony czas i pomysł na świetny panieński, który zapamiętam do końca życia.

Łukaszowi za spełnienie jednego z marzeń i dużą cierpliwość do sześciu kobiet 😀
Oliwii za uśmiech i miłe słowa.

 

Wszystkim Wam bardzo dziękuję! Lepszego wieczoru panieńskiego nie mogłam sobie nawet wymarzyć :*:*:*:*