Dip miętowy – raita miętowa

Jako, że lato w pełni, a u mnie w ogródku mięta rośnie jak szalona, szukam sposobów na jej wykorzystanie. Mam to szczęście, że na grządce mam kilka odmian mięty. Uwielbiam jej zapach… zwłaszcza cytrynowej. Jeśli macie tylko miejsce i możliwość kupcie i posadźcie sobie kilka odmian. Tylko uwaga, naprawdę rośnie jak szalona 🙂 Ale plus jest taki że rośnie na każdym podłożu. Osobiście polecam mięte cytrynową, idealnie nadaje się jako dodatek do wody w upalne dni (zdjęcie po prawej stronie) oraz ananasową, która ma delikatny smak i piękne dwukolorowe liście (po lewej).

IMG_20150828_140536IMG_20150828_140606

 

 

Zastanawiacie się pewnie co oznacza „raita”. Tak po prostu w Indiach mówią na wszelkiego rodzaju dipy, które powstały na bazie jogurtu naturalnego. Najczęściej są one z dodatkiem przypraw (głównie ziół) podawany jako część dania głównego.

 

Dip miętowy – raita miętowa:

Składniki:

  • 5-6 łyżek jogurtu greckiego (lub naturalnego gęstego)
  • duża garść posiekanej mięty
  • sól i pieprz

Miętę siekamy na drobno, jeśli mamy kilka rodzajów mięty to wymieszajmy je w różnych proporcjach. Dodajemy jogurt i doprawiamy solą i pieprzem do smaku. I gotowe, banalnie prosty i rewelacyjny w smaku. Dip jest świetnym dodatkiem do chlebków drożdżowych, czy surowych warzyw. Na zdjęciu razem z chlebkiem naan.

Smacznego:)

20150813_12552xc320150813_12554cc6

Dip czosnkowy

Dip czosnkowy bije ostatnio rekordy popularności. Jako dodatek do pizzy przebił nawet ketchup:) Osobiście nie przepadam ze tymi sosami ze sklepu lub w pizzeriach. Są mało czosnkowe:) A tak naprawę ten dip jest dziecinnie prosty w przygotowaniu.

IMG_20140805_114702

Dip czosnkowy

Składniki:

  • 3 łyżki majonezu
  • 3 łyżki gęstej śmietany 18%
  • 2-3 ząbki czosnku
  • łyżeczka majeranku
  • sól

Czosnek siekamy na drobno lub przeciskamy przez praskę. Dodajemy resztę składników i wszystko razem mieszamy. Ilość czosnku zależy od naszych upodobań, ja osobiście go uwielbiam i zawsze dodaje go więcej. Jest idealnym dodatkiem do pizzy, hamburgerów, frytek, czy potraw z grilla.

Smacznego:)

IMG_20140805_114656

Mini szarlotki z malinami

Długo zastanawiałam się jaki przepis wrzucić jako pierwszy. W końcu zdecydowałam się na deser. A konkretnie na babeczki. Przepis ten znalazłam na jednym z popularnych blogów o pieczeniu i trochę go zmodyfikowałam. Powód był prosty – osobiście nie przepadam za bardzo słodkimi deserami a w tych babeczkach prócz słodkiej bezy, cukier był także w nadzieniu oraz cieście. Liczę na to, że wam zasmakują. Mnie kupiły w całości, zwłaszcza, że jest to ciekawa i nietypowa wersja szarlotki:)
IMG_20150808_164106

Mini szarlotki z malinami

Składniki na ciasto kruche:

  • 3 żółtka
  • 20 g cukru pudru
  • opakowanie cukru waniliowego
  • 150 g mąki pszennej
  • 100 g masła

Składniki na nadzienie jabłkowe:

  • 600 g jabłek
  • 2 łyżki soku z cytryny (opcjonalnie)
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)

Składniki na bezę:

  • 3 białka
  • 150 g drobnego cukru do wypieków
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka soku z cytryny

Ponadto:

  • ok. 200 g malin

Ważne, aby wszystkie składniki były porządnie schłodzone

Wszystkie wyżej wymienione składniki zagniatamy ręcznie lub używając robota kuchennego. Następnie kiedy już jest dobrze zagniecione, formujemy kulkę, owijamy folią i wkładamy do lodówki na około 60 minut. Dzięki temu będzie nam łatwiej później wyklejać babeczki. W między czasie możemy przygotować foremki do babeczek. Można je wysmarować masłem i oprószyć mąką, ale nie jest to konieczne ponieważ nasze ciasto zawiera dość dużo tłuszczu i nie powinno być problemów z wyciągnięciem ich z foremek.

Kiedy już nasze ciasto jest dobrze schłodzone możemy przejść do wyklejania babeczek. Są na to dwa sposoby. Pierwszy: możemy rozwałkować cisto na grubość ok. 4 mm posypując je podczas wałkowania lekko mąką, następnie przekładamy je do babeczek. Drugi: po prosu wyklejanie babeczek ciastem, tak aby ciasto w każdym miejscu było mniej więcej równe. Osobiście wolę ten drugi sposób, jest co prawda bardzie pracochłonny, ale wtedy nie mamy odpadków z ciasta oraz formujemy sobie taką grubość na jaką mamy ochotę. Wkładamy nasze babeczki jeszcze raz do lodówki na 10-15 minut.

Następnie pieczemy je  w temperaturze 190 – 200ºC przez około 10-15 minut tylko do momentu, kiedy nasze ciasto się zezłoci. Wyjmujemy i wystudzamy.

Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Następnie wrzucamy garnka o grubym dnie. Jeśli chcemy możemy dodać sok z cytryny. Dodajemy  masło ewentualnie cynamon i jeśli nasze jabłka są bardzo kwaśne możemy je dosłodzić (jednak nie zbyt dużo ponieważ ciasto i beza są słodkie). Chwilę gotujemy, tak by jabłka lekko zmiękły.

Białka ubijamy na sztywno. Dodajemy stopniowo cukier (łyżka po łyżce – jest to bardzo ważne,aby nasza beza wyszła) nie przestając ubijać na najwyższych obrotach. Nasza beza będzie gotowa kiedy masa będzie sztywna i błyszcząca, wtedy dodajemy mąkę ziemniaczaną i sok z cytryny i ubijamy jeszcze chwilę.

Do podpieczonych kruchych babeczek nakładamy nadzienie jabłkowe (ważne żeby było ciepłe). Na wierzchu każdej babeczki kładziemy 2-3 maliny. Masę bezową przekładamy do rękawa cukierniczego. Wyciskamy na każdą babeczkę dość dużą porcję bezy.

Pieczemy w temperaturze 160ºC przez około 30 minut lub do momentu kiedy nasza beza będzie krucha.

Smacznego:)

IMG_20150808_164209-1

IMG_20150808_164149

No to zaczynamy…

Cześć 😀

Nazywam się Patrycja  i jestem studentką.

Pomimo stereotypu nie żywię się tylko parówkami i tostami^^

Pasję do gotowania zaszczepiła we mnie mama, która tak jak ja, uwielbia eksperymentować i próbować nowości w kuchni. Kolejnym powodem dla którego zaczęłam gotować był fakt, że po 3 lata w internacie miałam już dość „stołówkowego” jedzenia. Było ono dla mnie po prostu za mdłe;/

Dzięki temu, że nie mieszkam w akademiku i dość często wracam do rodzinnego domu mam możliwość eksperymentowania w kuchni. Przez okres wakacyjny mam okazję „testować” moje dania na rodzinie, a w ciągu roku akademickiego na chłopaku. Jak na razie nikt nie skarżył się na problemy żołądkowe 😀

Dlaczego zakładam bloga?

Szczerze powiedziawszy długo się wahałam, głównie ze względu na fakt, że nie potrafię robić ładnych zdjęć:) Przez kilka ostatnich miesięcy mój chłopak namawiał mnie do założenia tej strony, a ja wykręcałam się a to brakiem czasu, a to brakiem pomysłów. W końcu postawił na swoim i sam założył mi stronę ( pewnie liczy na degustacje tych dań ^^ ). Zobaczymy co z tego wyjdzie. Przepisy, które znajdziecie na tym blogu będą moją interpretacją przepisów, które gdzieś, kiedyś miałam okazję przeczytać.

Zapraszam was do odwiedzania mojej strony i mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie 🙂