Rolada z indyka ze szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami

Indyk zdecydowanie nie jest moim ulubionym mięsem, jednak w tym wydaniu zdecydowanie go polubiłam. Rolada z indyka ze szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami skusiła mnie głównie ze względów wizualnych 😉 Jednak nie tylko ładnie wygląda, bo i smakuje fenomenalnie! Zarówno na ciepło, jak i na zimno. Z jednej porcji wychodzi dość duża rolada, więc część z niej zjedliśmy na obiad, a druga część posłużyła jak wędlina do chleba.

Rolada z indyka ze szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami

Rolada z indyka ze szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami

Składniki:

  • około 800 g – 1 kg filetu z indyka w jednym kawałku
  • około 200 – 250 g rozdrobnionego szpinaku
  • 150 g sera feta lub a’la feta
  • 150 g wędzonego boczku w cienkich plasterkach
  • 5-6 pomidorów suszonych z zalewy
  • łyżka masła klarowanego
  • czosnek granulowany lub świeży
  • pieprz
  • sól

Na początku rozgrzewamy patelnię. Wrzucamy na nią masło klarowane i mrożony szpinak. Smażymy 10-15 minut. Pod koniec doprawiamy czosnkiem, pieprzem i solą.

Następnie filet obieramy z błonek i delikatnie nacinamy w poprzek, ale nie przecinając go do końca. Mięso rozkładamy, przykrywamy folią spożywczą i rozbijamy tłuczkiem na grubość około 1 cm uważając, żeby nie zrobić w nim dziury. Później doprawiamy czosnkiem, pieprzem i solą. Na jednym z końców układamy pasek pokrojonej w długie słupki fety, pasek suszonych pomidorów i szpinaku. Następnie mięso ściśle zwijamy. Później boki rolady spinamy wykałaczkami. Całość zawijamy w plastry boczku.

Mięso przekładamy do żaroodpornego naczynia i pieczemy w 180°C przez około 50 – 55 minut. Następnie odstawiamy na 10 minut, żeby odpoczęło.

Smacznego 😉

Rolada z indyka ze szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami

Rolada z indyka ze szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami

Tort makowy z kajmakowymi kremami

Pochwalę się Wam, że dzisiaj są moje urodziny 😀 Bosshh Jak ten czas szybko leci. Kolejny rok za mną, a sama nie wiem kiedy on minął ;/ Jak więc na urodziny przystało mam dla Was przepis na tort makowy z kajmakowymi kremami. Trochę mnie już znacie i wiecie, że jak jest tort to musi mieć on co najmniej dwie masy 😀 Tutaj bazą obu kremów stanowił kajmak. W tym połączeniu zakochałam się w Boże Narodzenie, kiedy przygotowałam makowca z polewą kajmakową i postanowiłam zainspirować się tymi smakami nim przy torcie. 

Tort makowy z kajmakowymi kremami

Tort makowy z kajmakowymi kremami

Ciasto:

  • 200 g maku
  • 250 ml wody
  • 250 ml mleka
  • 200 g cukru
  • 125 g margaryny (w temperaturze pokojowej)
  • 6 jajek
  • łyżka miodu
  • kopiata łyżka kaszy mannej
  • kopiata łyżeczka proszku do pieczenia
  • 9 – 10 ml aromatu migdałowego

Kremy kajmakowe:

  • 500 ml śmietany kremówki 36% (bardzo dobrze schłodzonej)
  • 2 utrwalacze do śmietany
  • około 250 g masy krówkowej/kajmaku
  • 100 g czekolady gorzkiej
  • 2 łyżki żelatyny

Dodatkowo:

  • 250 ml śmietany kremówki 36%(bardzo dobrze schłodzonej)
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 utrwalacz do śmietany
  • kilka ciasteczek oreo do dekoracji

Średnica tortownicy to 26 cm.

Na początku zaczynamy od sparzenia maku. W garnku doprowadzamy do wrzenia mleko i wodę. Następnie wsypujemy mak, mieszamy, przykrywamy i gotujemy na malutkim ogniu (tak aby płyn tylko delikatnie pyrkał) około 20-25 minut. Mak powinien wchłonąć część płynów i zrobić się gęstszy. Gotowy odcedzamy przez drobne sitko (lub przez gazę), następnie dwukrotnie go mielimy. Za drugim razem mak mielimy z połową cukru (100 g). Na koniec dodajemy miód, aromat migdałowy, kaszę mannę, proszek do pieczenia i dokładnie mieszamy. 

Następnie margarynę ucieramy z drugą połową cukru (100 g) na jasną puszystą masę. Później dodajemy stopniowo żółtka cały czas ucierając. Kolejno dodajemy mak i mieszamy.

W drugiej misce ubijamy na sztywno białka. Pianę stopniowo dodajemy do masy maskowej i delikatnie mieszamy. Następnie gotowe ciasto wylewamy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy. Pieczemy w nagrzanym do 150°C (z termoobiegiem) piekarniku do suchego patyczka (u mnie zajęło to około 50 minut). Upieczony pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Następnie przygotowujemy dwa kremy kajmakowe. Na początku ubijamy 500 ml kremówki. Pod koniec dodajemy dwa utrwalacze. Później dodajemy kajmak i chwilę ucieramy. Krem dzielimy na dwie części. 

Następnie czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Pozostawiamy do lekkiego wystudzenia i dodajemy ją do jednego z kremów. W dwóch szklankach rozpuszczamy w gorącej wodzi po łyżce żelatyny. Pozostawiamy je do wystudzenia. Później zimne żelatyny dodajemy do mas i dokładnie mieszamy. Ostawiamy w zimne miejsce, aż zaczną tężeć.

W tym czasie ubijmy 250 ml kremówki. Pod koniec dodajemy cukier puder i utrwalacz do śmietany.

Następnie ciasto makowe przecinamy w dwóch miejscach, tworząc trzy blaty. Dolny blat smarujemy jasną tężejącą masą, przykrywamy środkowym ciastem, które smarujemy tężejącym czekoladowym kremem. Całość przykrywamy górnym blatem. Na koniec boki i górę tortu smarujemy i ozdabiamy ubitą śmietaną. Górę dekorujemy według uznania, u mnie ciasteczkami oreo. Całość wstawiamy w zimne miejsce do całkowitego stężenia. 

Smacznego 😉

Tort makowy z kajmakowymi kremami

Tort makowy z kajmakowymi kremami

Sałatka z burakiem i nektarynką

Szaro, buro i ponuro za oknem ;( Dlatego na poprawę humorów mam przepis w pięknych, romantycznych kolorach. Sałatka z burakiem i nektarynką jest łatwa do przygotowania i pięknie się prezentuje. Idealna propozycja na przykład na romantyczną kolacje 😉 

Sałatka z burakiem i nektarynką

Sałatka z burakiem i nektarynką

Składniki:

  • 2-3 średniej wielkości buraki
  • 1 nektarynka
  • 100 g sera sałatkowo-kanapkowego
  • 2 garści rukoli
  • sos lub krem balsamiczny
  • oliwa z oliwek
  • świeżo mielony pieprz

Na początku myjemy buraki i owijamy je w folię aluminiową. Pieczemy w 160°C (z termoobiegiem) i pieczemy około godzinę, aż będą miękkie. Najłatwiej jest to sprawdzić za pomocą patyczka do szaszłyków, jeśli patyczek wbija się łatwo w buraka to znaczy, że są gotowe. Upieczone rozwijamy z folii i pozostawiamy do wystudzenia. Zimne buraczki obieramy i kroimy w cieniutkie plasterki. Najlepiej wykorzystać do tego tarkę/mandolinę taką jak do krojenia ogórków na mizerię.

Później nektarynkę dzielimy na pół i wyciągamy pestkę. Następnie kroimy ją w cienkie półplasterki. Ser kroimy w kostkę, a rukolę dokładnie myjemy i osuszamy.

Sałatka najładniej prezentuje się na płaskim naczyniu. Więc na dużym talerzu układamy rukolę i skrapiamy oliwą z oliwek. Na niej układamy buraki. Następnie dodajemy nektarynkę i ser. Na koniec polewamy wszystko sosem/kremem balsamicznym i posypujemy świeżo mielonym pieprzem.

Smacznego 😉

Sałatka z burakiem i nektarynką

Sakiewki z kurczakiem i zielonymi warzywami

Sakiewki z kurczakiem i zielonymi warzywami to świetny pomysł zarówno na obiad, kolację, jak i na przystawkę. Połączenie ciasta francuskiego i kurczaka, jak wiadomo, zawsze genialnie smakuje 🙂 Do tego cukinia, groszek, zielone szparagi i domowe pesto – po prostu pycha! Całość szybka i prosta w przygotowaniu 😉

Sakiewki z kurczakiem i zielonymi warzywami
Sakiewki z kurczakiem i zielonymi warzywami

Składniki:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • 2-3 piersi z kurczaka
  • szklanka mrożonego zielonego groszku
  • 1 mała cukinia
  • około 6 zielonych szparagów
  • 3-4 łyżki zielonego pesto (najlepiej domowego)
  • 250 ml śmietanki 30 %
  • 1 łyżka oleju
  • czosnek granulowany
  • pieprz
  • sól

Na początku czyścimy kurczaka i kroimy w małą kostkę. Doprawiamy czosnkiem granulowanym, pieprzem i solą. Następnie obsmażamy go na łyżce oleju na złoty kolor.

W międzyczasie kroimy cukinie w półplasterki i odrywamy zdrewniałe końce szparagów.

Mięso zalewamy śmietaną i dodajemy groszek. Później dusimy na średnim ogniu, aż płyn zmniejszy swoją objętość i zgęstnieje. Pod koniec duszenia dodajemy cukinię.

Ciasto francuskie kroimy, tak aby powstało 6 równych kwadratów. Każdy z nich smarujemy łyżeczką pesto. Następnie nakładamy farsz z kurczaka. Na samym końcu, na górze układamy szparaga. Końce ciasta sklejamy tworząc sakiewkę.

Następnie sakiewki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do gorącego piekarnika. Pieczemy około 40 minut w 160°C, aż ładnie się zezłocą.

Smacznego 😉

Sakiewki z kurczakiem i zielonymi warzywami

Surówka z kapusty pekińskiej, jarmużu, marchewki i jabłka

Dzisiaj zdrowo, fit i zielono, czyli surówka z kapusty pekińskiej, jarmużu, marchewki i jabłka, która podbiła ostatnio moje serce. Jest nie tylko zdrowa, ale i genialnie pasuje do dań z kurczaka! Chodź podejrzewam, że z wieprzowym lub wołowym sosem też jest pyszna. Co tu dużo mówić, koniecznie jej spróbujcie, a zapewniam, że zagości na stałe w Waszym menu 😀

Surówka z kapusty pekińskiej, jarmużu, marchewki i jabłka

Surówka z kapusty pekińskiej, jarmużu, marchewki i jabłka

Składniki:

  • 1/2 małej kapusty penińskiej (lub 1/3 dużej)
  • około 100 g świeżego jarmużu
  • 2 średnie marchewki
  • 1 duże jabłko
  • około 200 – 250 g jogurtu naturalnego lub greckiego
  • 2 łyżeczki cukru
  • sól

Na początku siekamy kapustę. Jarmuż dokładnie myjemy, odcinamy większe stwardniałe kawałki, a następnie kroimy w małe kawałki. Marchewki i jabłko obieramy. Później ścieramy je na tarce o dużych oczkach. 

Wszystkie składniki łączymy w misce, dodajemy jogurt, cukier, sól i dokładnie mieszamy.

Smacznego 😉 

Surówka z kapusty pekińskiej, jarmużu, marchewki i jabłka

Piankowiec

Zastanawiałam się jaki wpis dzisiaj wrzucić i patrząc na pogodę, a raczej jej brak, za oknem postawiłam na coś słodkiego i kolorowego. Piankowiec idealnie wpisuję się w tę teorię. Jak widać jest kolorowy, prosty do wykonania i wbrew pozorom nie jest przesadnie słodki. Przepis podejrzałam w jednym w czasopism kulinarnych, troszkę przerobiłam pod swoje smaki i voilà! Wyszło genialnie! Jego bazę stanowi mleczko zagęszczonego niesłodzone i galaretki. No moim stole pierwszy raz pojawił się w święta, ale zapewniam Was, że wyląduje na nim jeszcze nie raz. A jeśli Wy na dodatek jesteście fanami ptasich mleczek to koniecznie wypróbujcie ten przepis.
Co do galaretek, możecie użyć dowolnych trzech smaków, ja użyłam te które lubi moja rodzinka.

Piankowiec

Piankowiec

Składniki:

Biszkopt:

  • 5 jajek
  • 5 łyżek cukru
  • 15 g cukru wanilinowego
  • 4 łyżki mąki
  • 1 kisiel (o dowolnym smaku, u mnie truskawkowy)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Pianka:

  • 700 ml zagęszczonego mleczka niesłodzonego (dobrze schłodzone)
  • 3 opakowania kolorowych galaretek (u mnie truskawkowa, agrestowa i brzoskwiniowa)
  • 3 utrwalacze do śmietany 

Wymiary formy 33 cm x 24 cm

Na początku zajmujemy się biszkoptem. Ubijamy na sztywno białka. Dodajemy do nich cukier (łyżka po łyżce) i cukier wanilinowy. Ucieramy. Następnie cały czas miksując dodajemy żółtka. Na koniec przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia oraz dodajemy kisiel, delikatnie mieszamy. Biszkopt przelewamy do wyłożonej papierem do pieczenia formy. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160°C z termoobiegiem około 25-30 minut, do suchego patyczka. Upieczony zostawiamy do całkowitego wystudzenia. Później, zimny kroimy na pół.

Mleczko zagęszczone dzielimy mniej więcej na trzy równe części i podzielone chowamy do lodówki. 

Następnie rozpuszczamy pierwszą galaretkę w szklance gorącej wody (250 ml). Dobrze rozpuszczamy i chowamy w zimne miejsce do czasu aż zacznie tężeć. Ja wkładam ją, jak tylko lekko się przestudzi, do zamrażalki, wtedy dość szybko zaczyna się ścinać. Stosując tą metodę uważajcie, żeby nie stężała za bardzo, zaglądajcie do niej co kilka minut 🙂 Kiedy galaretka tężeje ubijamy na puszystą pianę pierwszą część mleczka. W połowie ubijania dodajemy jeden utrwalacze do śmietany. Do dobrze ubitej piany, cały czas ubijając, stopniowo dodajemy galaretkę. Piankę wykładamy na dolną część biszkoptu (najlepiej pozostawić go w formie wyłożonej folią spożywczą) i pozostawiamy do całkowitego stężenia. 

Po tym czasie czynność powtarzamy z drugą galaretką. Gotową piankę wylewamy na stężały pierwszy kolor i tym razem przykrywamy ją drugą częścią biszkoptu. Ponownie odstawiamy do stężenia. 

Na koniec, tak samo jak wyżej, przygotowujmy trzecią piankę. Jak tylko zacznie tężeć wylewamy ją na samą górę ciasta. Całość pozostawiamy na noc do całkowitego stężenia.

Smacznego 😉

Piankowiec

Aromatyczny pstrąg z grilla z ziołami

Ryby z grilla to bardzo prosta i szybka potrawa. Nie wymagają wcześniejszego marynowania, a żeby były pyszne potrzeba niewiele składników. Generalnie wystarczy cytryna i świeże zioła, żeby wyczarować przepyszne danie. Aromatyczny pstrąg z grilla z ziołami, dzięki połączeniu świeżej kolendry, mięty i natki pietruszki, właśnie taki jest. Razem z siostrom uwielbiamy taką rybkę i kiedy tylko mamy możliwość wrzucamy ją na grill. Oczywiście pstrąg będzie jeszcze smaczniejszy kiedy użyjecie różnych odmian ziół, ja wykorzystałam połączenie kolendry wietnamskiej, która ma piękne podłużne, dwukolorowe listki i lekko cytrynowy smak, kolendrę „Confetti” o listkach podobnych do koperku i bardzo aromatycznym smaku, miętę cytrynową o intensywnym cytrynowym aromacie i miętę waniliową o słodkim waniliowym smaku.

Aromatyczny pstrą z grilla z ziołami

Aromatyczny pstrąg z grilla z ziołami

Składniki:

  • 2 świeże wypatroszone pstrągi
  • 4 gałązki świeżej kolendry (u mnie po 2 gałązki wietnamskiej i „Confetti”)
  • 4 gałązki świeżej mięty (u mnie po 2 gałązki cytrynowa i waniliowa)
  • 2 gałązki natki pietruszki
  • 25 g masła
  • 1/2 cytryny
  • sól

Na początku dokładnie myjemy ryby. Następnie osuszamy je ręcznikiem papierowym, solimy z każdej strony i w środku. Każdego pstrąga lekko skrapiamy z każdej strony sokiem z cytryny.

Następnie wkładamy do środka po połowie masła. Później do środka każdego z nich dokładany po dwie gałązki kolendry, mięty i jedną gałązkę natki pietruszki.

Każdego osobno zawijamy szczelnie w folię aluminiową. Grilliujemy około 25-30 minut.

Podajemy z kawałkami cytryny.

Smacznego 😉

Aromatyczny pstrą z grilla z ziołami

Sałatka ze szparagami i truskawkami

Zielono i czerwono mi 😀 Na taką niepogodę najlepszym poprawiaczem humoru jest dobre i kolorowe jedzenie. Sałatka ze szparagami i truskawkami spełnia obydwa te warunki 😉 A ponieważ sezon szparagowy w pełni nie mogłam ich nie wykorzystać do sałatki.

Pamiętacie paczkę od Ogrodów Ziołowych? Oprócz ziół znalazła się w niej także rukola. Ale nie ta zwykła, którą możecie spotkać w sklepach, tylko rukola „Dragon’s Tongue”. Ma prześliczne listki z czerwonym pręcikiem pośrodku. Według mnie w smaku jest trochę bardziej pikantna niż ta powszechnie spotykana. To właśnie ta rukola stanowiła bazę mojej sałatki. Dodatkowo dodałam do niej tajemniczo brzmiące zioło o nazwie Mitsuba. Wyglądem zbliżone jest do dużej natki pietruszki. Pochodzi z Azji, gdzie stosuje się ją zarówno jak sałatkę, jak i zioło. Ma bardzo delikatny sałatowy smak.

Wszystkie zioła użyte w tym przepisie możecie znaleźć i kupić na stronie www.ogrogyziołowe.pl

Sałatka ze szparagami i truskawkami

Sałatka ze szparagami i truskawkami

Składniki:

  • pół pęczka szparagów
  • około 10 średnich truskawek
  • porządna garść rukoli (u mnie rukola „Dragon’s Tongue”)
  • 6-7 pomidorków koktajlowych
  • kilka czarnych oliwek
  • 100 g sera feta
  • listki mitsuby

Dressing:

  • 3 łyżek oliwy z oliwek
  • 1,5 łyżeczki octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka miodu
  • pół łyżeczki musztardy
  • łyżeczka posiekanej mięty
  • sól

Zaczynamy od szparag. Odrywamy ich zdrewniałe końce, myjemy i wrzucamy na grilla (patelnię grillową). Grillujemy, co jakiś czas obracając, jakieś 4-5 minut. Gotowe odkładamy do wystudzenia.

Następnie myjemy i osuszamy pozostałe warzywa i truskawki. Rukolę układamy w misce/półmisku. Później dodajemy wystudzone szparagi. Pomidorki dzielimy na pół, a oliwki kroimy w plasterki. Dorzucamy do pozostałych warzyw. Z truskawek usuwamy szypułki i dzielimy je na ćwiartki, które układamy na sałatce. Na koniec dodajemy pokrojoną fetę i miejscami układamy liski mitsuby.

Składniki na dressing dokładnie łączymy w miseczce i polewamy nim sałatkę tuż przed podaniem.

Smacznego 😉

Mitsuba - https://ogrodyziolowe.pl Sałatka ze szparagami i truskawkami

Grillowane ziemniaczki ziołowe

Lubicie młode ziemniaki? No ba! Kto ich nie lubi? 😀 A ponieważ nadchodzi majówka to nic dziwnego, że mam dla Was przepis na grillowane ziemniaczki ziołowe. To fenomenalny dodatek do każdego rodzaju mięs czy ryb z grilla. 

W swoim przepisie użyłam ziół od Ogrodów Ziołowych. Wśród nich znalazły się oczywiście popularne zioła takie jak rozmaryn, cząber, szałwia, czy tymianki. Oprócz tej klasyki użyłam jeszcze dwóch mniej popularnych ziół, mianowicie zataru i kocanki. Ta druga coraz częściej zaczyna pojawiać się na straganach, ale nie wiedzieć dlaczego rzadko występuje w przepisach. Jej zapach przypomina popularną maggi i świetnie podbija smak jajek, mięs, czy ziemniaków. Zatar natomiast to zioło z którym pierwszy raz miałam do czynienia właśnie kilka dni temu. Ma dość ostry i charakterystyczny smak. Smakuje jak połączenie cząbru górskiego i tymianku. Fantastycznie pasuje do zimniaków, równie dobrze sprawdzi się jako przyprawa do dań mięsnych. 

Więcej na temat tych i innych ziół znajdziecie na stronie www.ogrodyziołowe.pl.  

Grillowane ziemniaczki ziołowe

Grillowane ziemniaczki ziołowe

Składniki:

Najpierw ziemniaki dokładnie szorujemy. Kroimy na ćwiartki i wrzucamy do miski. 

Następnie wszystkie zioła drobno siekamy i dodajemy do ziemniaków. Później zgniatamy czosnek (żeby oddał więcej aromatu) i dorzucamy do miski. Na koniec dodajemy olej i sól. Całość dokładnie mieszamy, przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na co najmniej 2 godziny. 

Po tym czasie wrzucamy na rozgrzanego grilla. Grillujemy z każdej strony, aż ziemniaczki zmiękną i ładnie się zarumienią. Ziemniaczki można również przygotować w piekarniku.

Smacznego 😉

Grillowane ziemniaczki ziołowe

Grillowane ziemniaczki ziołowe

Ogrody ziołowe i muffiny jajeczno-ziołowe

Wiosna to nie tylko okres nowalijek, ale i czas kiedy pojawiają się moje ukochane zioła bez których nie wyobrażam sobie gotowania. W tym okresie zawsze czujnie śledzę jakie nowości pojawią się na rynku. Z ziół najbardziej kocham bazylię i miętę (zwłaszcza cytrynową)! Tej drugiej mam chyba z 10 odmian (jakie to szczęście, że mama ma duży ogród 😀 ). Zioła fenomenalnie wzbogacają smak potraw i świetnie prezentują się na talerzu. Dziś mam dla Was przepis na błyskawiczne śniadanie. Muffiny jajeczno-ziołowe to danie bardzo aromatyczne, proste i wprost idealne na śniadanie.

Wracając do ziół, wbrew pozorom kupowanie ziół to sztuka. Na rynku znajdziecie wiele firm oferujących przeróżne gatunki i odmiany ziół. Niestety najczęściej sięgamy po te, które znajdujemy na półkach w supermarketach. Kuszą one swoją relatywnie niską ceną i łatwością w dostępie. Oczywiście nie twierdzę, że nie są one dobre, ale nie wiem jak u Was ale mi takie zioła „żyją” co najwyżej kilka dni. Inaczej ma się sprawa z ziołami oferowanymi przez sklepy wyspecjalizowane w uprawie ziół. Takie sadzonki, kupione oczywiście ze sprawdzonego źródła, mogą cieszyć przez wiele lat.

Najlepiej kupić roślinki u sprawdzonego dostawcy. Dla mnie ekspertem w kwestii uprawy ziół są Ogrody Ziołowe!

Sklep Ogrody Ziołowe posiada gigantyczną ofertę ziół. Wśród nich znajdują się takie, które widziałam po raz pierwszy na oczy 😀 Ilość odmian jednego zioła po prostu zwala z nóg. Kiedy pierwszy raz przeglądałam ich ofertę mięt nie wiedziałam na które się zdecydować 😉 Jest to chyba jedyny sklep z sadzonkami ziół na polskim rynku, który posiada taką ilość różnorodnych gatunków. Każdy z nich jest szczegółowo opisany. Opis oprócz kwestii związanych z pielęgnacją rośliny, zawiera również podpowiedzi dotyczące jej zastosowania. To bardzo ułatwia sprawę jeśli chodzi o ich wykorzystanie w kuchni 😀

Wcześniej miałam już okazję kilkukrotnie zamówić u Nich sadzonki, które zawsze były okazałe, świeże i pachnące, Każde z ziół się przyjęło i pięknie rośnie po dziś dzień. Tym razem również mnie nie zawiedli. W paczce znalazły się piękne, duże i pachnące sadzonki. Co najważniejsze roślinki zawsze są dobrze zabezpieczone (co niestety w przypadku innych firm nie zawsze ma miejsce). Żadna z nich nie została uszkodzona podczas transportu. Kolejną ważną dla mnie kwestią jest czas dostawy. Ogrody Ziołowe dbają o to aby sadzonki jak najszybciej trafiły do szczęśliwych nabywców, a ponieważ wysyłka realizowana jest od poniedziałku do czwartku mamy gwarancję, że nasze zioła nie będą zalegały w magazynach kurierskich. 

Jest to firma która na swoich social mediach publikuje rzeczywiste zdjęcia swoich roślin. Wierzcie mi te zioła naprawdę są dorodne i bujne 😀

Z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten sklep i zachęcić do zakupu ziół. Śledząc ich fanpage, instagram czy oglądając różnego rodzaju wywiady widać, że dla właścicieli praca to pasja i po prostu kochają to co robią.

Jeśli chcecie zobaczyć śliczne sadzonki od Ogrody Ziołowe zapraszam na mojego instagrama :*

Muffiny jajeczno-ziołowe

Muffiny jajeczno-ziołowe

Składniki:

Na początku chorizo kroimy w półplasterki i podsmażamy na suchej patelce. Smażymy aż będzie chrupiące. Ostawiamy do przestudzenia. 

Ser ścieramy na tarce lub kroimy w małą kostkę jeśli mamy ser w plasterkach. Oliwki kroimy w plasterki. Papryczkę i zioła drobno siekamy.

Następnie w misce dobrze mieszamy jajka. Doprawiamy je solą, pieprzem i posiekanymi ziołami z chili.

Formę na muffinki smarujemy oliwą/olejem. Do każdej z nich nakładamy chorizo, ser i kilka plasterków oliwek. Następnie zalewamy je masą jajeczną.

Pieczemy w dobrze nagrzanym piekarniku w 160°C (z termoobiegiem) około 15 minut. Podajemy gorące.

Smacznego 😉

Muffiny jajeczno-ziołowe

Zioła od Ogrody Ziołowe

Ogrody ziołowe i muffiny jajeczno-ziołowe

Jeszcze raz zapraszam do skorzystania z oferty: